Wkręceni w niby-długi

Czas czytania
9 minut
Przeczytałeś już
Odsłony
30 898

Wkręceni w niby-długi

18 Czerwiec 2015 - 09:06
Kategoria:

Najpierw straszą 75-letnia emerytkę zajęciem ruchomości, odebraniem ich i licytacją. Kiedy w sprawę wkracza dziennikarz, tłumaczą, że to tylko był „błąd informatyczny”.

FOT. SHUTTERSTOCK

Choć uchylono klauzulę wykonalności dla nakazu zapłaty, to pełnomocnik wierzyciela kancelaria GetBack walczy w sądzie przeciwko 75-letniej emerytce, jak twierdzi, dłużniczce. Między jedną a drugą rozprawą informują starszą panią, że zamierzają wszcząć kolejne postępowanie egzekucyjne.

Nieświadoma dłużniczka

Pani Maria z Bytomia nie wiedziała, że ma dług. Nie mogła się nawet domyślić, że go ma. Nie brała kredytów bankowych i nie zalegała z płatnościami za światło czynsz czy gaz. Bieżące rachunki regulowała systematycznie.
– W połowie czerwca 2014 roku odebrałam pismo od Rafała Łyszczka, komornika przy Sądzie Rejonowym w Bielsku-Białej. Informował, że wszczął przeciwko mnie postępowanie egzekucyjne – opowiada emerytka.
Była totalnie zaskoczona. Jakiś nieznany jej wierzyciel złożył w lutym przeciwko niej pozew w trybie elektronicznego postępowania upominawczego (EPU). Zazwyczaj w takiej sytuacji mówi się, że pozew poszedł do e-sądu. Naprawdę jednak e-sądem jest Sąd Rejonowy Lublin-Zachód w Lublinie VI Wydział Cywilny. Procedura EPU jest przewidziana dla prostych spraw, które nie budzą wątpliwości i nie wymagają przeprowadzania postępowania dowodowego. Polega na wydaniu sądowego wezwania do zapłaty. Każdy może w e-sądzie dochodzić roszczeń pieniężnych do 100 mln zł. Pozwy wnoszone są drogą elektroniczną (przez Internet) i sprawy prowadzi się wirtualnie. Tylko nakaz zapłaty zazwyczaj przychodzi do dłużnika normalną pocztą.
E-sąd wydał w kwietniu 2014 roku nakaz zapłaty. Ale pani Maria nic na ten temat nie wiedziała. Nie odebrała sądowego awiza, bo leżała w szpitalu po wypadku. I tak o postępowaniu się nie dowiedziała i nie złożyła sprzeciwu. Procedura przed e-sądem jest taka: każdy, kto z takim nakazem się nie zgadza, składa sprzeciw i jeśli go e-sąd nie uwzględni, sprawa przechodzi do tradycyjnego sądu. Ponieważ pani Maria nie zareagowała, nadano nakazowi klauzulę wykonalności i sprawa trafiła do egzekucji. Komornik zażądał ponad 1000 zł.

Dłużnik nie może chorować

Emerytka od razu skierowała do komornika wniosek o zawieszenie postępowania egzekucyjnego.
Z komorniczych dokumentów się dowiedziała, kto jest wierzycielem. Pozwał ją o 532 zł easyDEBT Niestandaryzowany Sekurytyzacyjny Fundusz Inwestycyjny Zamknięty z siedzibą w Warszawie, firma skupująca długi. Niewiele o niej wiadomo. Nawet nie można się też tam dodzwonić.
 – Do Sądu Rejonowego w Lublinie zwróciłam się o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu od nakazu zapłaty, a do Sądu Okręgowego w Lublinie złożyłam zażalenie na postanowienie o nadaniu nakazowi klauzuli wykonalności – opowiada kobieta.
– Czyli zrobiła wszystko, co mogła w tej sytuacji zrobić – ocenia Monika Janus, rzeczniczka prasowa Krajowej Rady Komorniczej.
Ale niewiele to dało. Komornik postępowania nie zawiesił.
– Odpowiedział mi jego asesor. Stwierdził, że nie udowodniłam, iż wyrok został doręczony na inny adres aniżeli miejsce mego zamieszkania. Nie dotarło do tego pana, że nie kwestionuję prawidłowości adresu, tylko udowadniam, że z powodu pobytu w szpitalu nie mogłam odebrać nakazu, złożyć sprzeciwu, i właśnie to robię – denerwuje się pani Maria.
Niestety, kodeks postępowania cywilnego (art. 139) nie przewiduje takiej sytuacji, że dłużnik może być chory. Egzekucję wstrzymuje jedynie zaświadczenie, że pisma sądowe zostały wysłane na niewłaściwy adres. Tymczasem komornik zdążył zająć rentę i konto bankowe.
Pani Maria walczyła dalej. W lipcu napisała skargę na działanie komornika. Skuteczną. Sąd Rejonowy w Bytomiu wstrzymał postępowanie komornicze.

Nieznani wierzyciele

Firmy takie jak easyDEBT Niestandaryzowany Sekurytyzacyjny Fundusz Inwestycyjny Zamknięty z siedzibą w Warszawie to główni klienci e-sądu. Najczęściej kryją się pod nazwą: „niestandaryzowany sekurytyzacyjny fundusz inwestycyjny” lub jakoś podobnie. To szczególne fundusze inwestycyjne, które emitują papiery wartościowe – certyfikaty inwestycyjne – i w ten sposób gromadzą środki, by skupować długi. Z inwestycjami w klasycznym tego słowa znaczeniu dużo wspólnego nie mają. Raczej inwestują w skup długów. Jedna z nich – Intrum Justitia Debt Fund 1 Fundusz Inwestycyjny Zamknięty Niestandaryzowany Fundusz Sekurytyzacyjny – przez ostatnie cztery lata przesłała do e-sądu prawie 749 tys. pozwów. – To owe firmy i komornicy dzięki przyspieszeniu procedury zarabiają pieniądze – mówi Lech Obara, radca prawny pomagający osobom, przeciwko którym toczą się postępowania komornicze. – Windykatorzy mogą hurtowo pchać pozwy do sądu, a potem komornicy – masowo wszczynać egzekucje. A każda egzekucja to dla nich zysk. Problem w tym, że mogą to być niby-długi wynikające z umów, w które klienci zostali wkręceni przez telefon lub przez Internet – mówi. Pani Maria na razie nie widziała, że jest jedną z takich wkręconych.

Sąd sądem, a egzekucja egzekucją

Po zawieszeniu egzekucji starsza pani spokojnie czekała na sprawę przed sadem rejonowym.
– Odetchnęłam z ulgą – mówi.
Pospieszyła się. Okazało się, że ZUS mimo wszystko przelewa na konto komornika 25 proc. zajętej emerytury. Trudno było jej zrozumieć, dlaczego, choć sąd wstrzymał egzekucję, potrącano jej wciąż pieniądze z konta.
– Zawieszenie postępowania komorniczego nie oznacza wcale automatycznego wstrzymania potrąceń – wyjaśnia Monika Janus. – Takie mamy przepisy. O ich zaprzestanie trzeba wystąpić osobno do sądu.
– Skąd miałam to wiedzieć? – wzdycha emerytka. Komornik tego nie mówił, a na blankietach pism komorniczych nie ma pouczenia, że tak trzeba zrobić.
Pani Maria jedynie korzysta z pomocy zaprzyjaźnionego prawnika, na odpłatnego nie byłoby jej stać. Ma 1250 zł emerytury na rękę. Kiedy komornik przejmował część emerytury, po opłaceniu rachunków na życie zostawało pani Marii około 300 zł. Problem zajętych pieniędzy wreszcie rozwiązał się sam wraz z ostatnią ratą przejętą przez komornika we wrześniu 2014 roku. Razem – z powodu nieznanego starszej pani długu w wysokości 532 zł – komornik zabrał jej ponad 1,1 tys. zł.

Dług czy wyłudzenie?

Dopiero po pół roku kobieta otrzymała postanowienie e-sądu w Lublinie, z którego dowiedziała się, o jaki dług chodzi. Nie przypuszczała, że wszystko mogło się zacząć na początku maja 2012 r., gdy pojawił się w jej domu przedstawiciel radomskiej spółki Energetyczne Centrum SA (sprzedawcy energii) z propozycją podpisania nowej umowy sprzedaży energii elektrycznej w związku z wycofaniem się ze śląskiego rynku firmy Vattenfall.
– Na moje pytanie, czy Centrum jest jej prawnym następcą, odpowiedział twierdząco. Podpisałam – opowiada starsza pani. – Ale po miesiącu odebrałam telefon z firmy Tauron z zapytaniem, czy faktycznie rezygnuję z ich usług, bo to oni są prawnym następcą Vattenfallu. Czyli zostałam wprowadzona w błąd przez pracownika Centrum. Od razu wysłałam do nich oświadczenie o odstąpieniu od umowy. Odpisali, że uznają, ale żądają wniesienia kary umownej 500 zł za zerwanie umowy. Tak powstał mój niby-dług.

Końca nie widać

Na początku grudnia 2014 roku pani Maria otrzymała postanowienie lubelskiego e-sądu o uchyleniu postanowienia referendarza sądowego o nadaniu klauzuli wykonalności nakazowi zapłaty. Od razu poinformowała o tym komornika. Czekała na odpowiedź.
– Dzień przed Wigilią otrzymałam postanowienie komornika o umorzeniu postępowania egzekucyjnego. Ale nie odpowiedział, kiedy zwróci mi pieniądze pobrane z emerytury – opowiada.
Próbowała jeszcze raz ponaglić komornika. Wreszcie w połowie stycznia 2015 roku pieniądze wróciły do emerytki. Nie wszystkie. Komornik potrącił sobie opłaty.
– Mam świadomość, że moja walka z funduszem – nabywcą rzekomych wierzytelności Centrum Energetycznego w Radomiu – jeszcze się nie zakończyła. Będzie się toczyć przed Sądem Rejonowym w Bytomiu. Mogę wykazać oszustwo agenta tego Centrum i udowodnić świadome wprowadzenie mnie w błąd – mówi pani Maria.
Jednego jednak nie przewidziała. Kolejnego zwrotu akcji.
5 lutego 2015 r. do bytomskiego sądu wpłynął pozew przeciwko niej o zapłatę. W imieniu funduszu wniósł radca prawny Mariusz Brysik z Wrocławia.
Termin rozprawy wyznaczono na 24 marca 2015 roku, pomimo iż emerytka zawiadomiła, że w tym czasie powinna być w sanatorium. Nadal cierpi z powodu kontuzji ramienia, którą odniosła w czasie wypadku.
– Nie miałam możliwości ustosunkować się do treści pozwu. Na rozprawę poszłam ze znajomym prawnikiem, któremu udzieliłam pełnomocnictwa. Okazało się, że sędzia nie zapoznała się z nadesłaną z Lublina dokumentacją, bo zapytała, dlaczego nie wnosiłam odwołania od decyzji e-sądu! Dopiero prawnik udowodnił jej, że odwołania i do sądu rejonowego, i Sądu Okręgowego w Lublinie były przeze mnie wnoszone, i znajdują się w aktach. By dać nam czas na ustosunkowanie się do pozwu – termin kolejnej rozprawy wyznaczono na 29 kwietnia 2015 roku. Nasze stanowisko w sprawie zostało złożone w sądzie oraz wysłane do pełnomocnika strony przeciwnej – wyjaśnia pani Maria. Jednak nikt z kancelarii nie przybył do Bytomia na kolejną rozprawę.
– Radca Brysik nie ustosunkował się także do treści naszego pisma odrzucającego jego pozew. Dla sądu to był wystarczający powód, by przesunąć termin rozprawy aż na 9 czerwca br.– oburza się emerytka. – Pan Brysik cały czas reprezentuje easyDEBT Niestandaryzowany Sekurytyzacyjny Fundusz Inwestycyjny Zamknięty z Warszawy. Wiedział więc „o uchyleniu w całości postanowienia referendarza sądowego o nadaniu wykonalności nakazowi zapłaty” i pewnie dlatego skierował pozew do sądu w Bytomiu – uważa. Ale na tym kancelaria GetBack nie poprzestała.
 
I znów zaskoczenie

27 kwietnia emerytka wyjęła ze skrzynki pocztowej pismo z kancelarii GetBack, pełnomocnika funduszu, informujące o wszczęciu egzekucji z ruchomości należących do pani Marii. „Egzekutorem” jest komornik Rafał Łyszczek z Bielska-Białej. Podpisana pod dokumentem Magdalena Piechota z kancelarii Brysika nakazuje pani Marii kontaktować się z komornikiem w ciągu siedmiu dni.
Pisze do emerytki tak: „W związku z brakiem spłaty zadłużenia wynikającego z tytułu wykonawczego” wierzyciel ( czyli fundusz – red.) zamierza wszcząć postępowanie egzekucyjne z ruchomości „celem ich zajęcia i odebrania dłużnikowi a następnie powierzenia pod dozór w trybie art. 845 w związku z art. 855 Kodeksu Postępowania Cywilnego przedsiębiorstwu zajmującemu się przechowywaniem zajętego mienia”. A potem grozi przymusowym otwarciem i przeszukaniem mieszkania, a także jej samej. W razie oporu komornik może wezwać policję i oczywiście majątek „dłużniczki” zlicytuje.
– To jakiś skandal. Mam przecież orzeczenie sądu w Lublinie „o uchyleniu w całości postanowienia referendarza sądowego o nadaniu wykonalności nakazowi zapłaty”– denerwuje się pani Maria. Czyżby wyrok sądu nie był wiążący dla pełnomocnika wierzyciela i komornika?
Nie bardzo rozumiem dlaczego prawnik straszy panią Marię, że odbierze zajęte rzeczy i przekaże pod nadzór jakieś firmie. Przecież art. 855 § 1 mówi „Zajęte ruchomości komornik pozostawi we władaniu osoby, u której je zajął. Jednakże z ważnych przyczyn komornik może w każdym stanie postępowania oddać zajęte ruchomości pod dozór innej osobie”. Jakie ważne przyczyny zawczasu przewiduje pracownica mec. Brysika?
– Poza tym kancelaria prawna nie jest uprawniona do tego, by zawiadamiać o wszczęciu egzekucji komorniczej – mówi Jarosław Świeczkowski, dr prawa, wykładowca na Uniwersytecie Gdańskim i komornik. – Ponadto to, co jest w tym piśmie napisane, brzmi jak groźby.
Za podobne pisma Krajowa Rada Komornicza wszczynała już komornikom dyscyplinarki. Dlatego, by nie można było pociągać ich do odpowiedzialności, robią to za nich prawnicy – pełnomocnicy wierzycieli – dowiedziałam się nieoficjalnie od samych komorników. Czy nowa egzekucja prowadzona przez Rafała Łyszczka wiąże się z nowym długiem i tytułem wykonawczym?
 
Dzwonię do komornika

– Nie prowadzę żadnego postępowania egzekucyjnego wobec pani Marii – odpowiada zdumiony komornik. – Pismo, które dostała emerytka, nie zostało ze mną uzgodnione ani skonsultowane. Byłem ostatnio na urlopie i właśnie dowiaduję się od moich pracowników, iż podobne „Informacje dotyczące wszczęcia egzekucji z ruchomości” dostały inne osoby, które miały kontakt z moją kancelarią.
Łyszczek jeszcze w ubiegłym roku współpracował z kancelarią GetBack. Dostał od niej około 2 tys. zleceń. Teraz już nie współpracuje.
– Chyba byli niezadowoleni ze współpracy. Ja generalnie nie odbieram dłużnikom ruchomości i nie przekazuję jakimś firmom pod dozór. Jestem oburzony treścią pisma wysłanego pani Marii – mówi.
Teraz zaczynam szukać numeru do kancelarii GetBack. Proszę o rozmowę z Brysikiem. Czekam. Potem wysyłam pytania. I znów czekam.

Odsetki od zerowego zadłużenia

Przeglądam fora internetowe. Przeróżne historie. Jedna z nich: ktoś o nicku Mexaris, napisał: „Jakieś sześć lat temu, moja żona spłaciła powtarzam spłaciła kredyt zaciągnięty w Getin Banku i spokój był do dzisiaj. Przyszło pismo z firmy GetBack Windykacja Należności, że na dzień dzisiejszy wierzytelności mojej żony z tytułu umowy wynosi 114,94 złotych, na którą to kwotę składa się:
- kapitał 0,00
- odsetki umowne 0,00
- opłaty i prowizje 0,00
- odsetki karne 114,94
Od czego zostały naliczone odsetki karne skoro wszędzie widnieją same zera (przecież od zera nie można niczego naliczyć – przynajmniej tak mi się wydaje” – kończy swój wpis internauta.

Kancelaria GetBack odpowiada

Wreszcie dostaję odpowiedzi na moje pytania. To najważniejsze brzmiało: dlaczego ma być prowadzona jakaś egzekucja przeciwko emerytce?
– Przeciwko pani Marii Kopeć nie jest prowadzone postępowanie egzekucyjne. Zostało ono umorzone po uchyleniu postanowienia o nadaniu klauzuli wykonalności. Postępowanie zostało umorzone 11 grudnia 2014 roku – zapewnia Brysik.
To dlaczego w ogóle pismo wysłano?
Brysik: – W wyniku błędu informatycznego do pani Marii, została skierowana korespondencja, która nie odnajduje potwierdzenia w stanie faktycznym, za co przepraszamy i zapewniamy, iż wprowadziliśmy dodatkowe kontrole mające na celu uniknięcie podobnych sytuacji w przyszłości. Dodatkowo należy podkreślić, iż sama utrata mocy przez tytuł wykonawczy nie powoduje automatycznego uznania roszczenia za bezpodstawne i w stosunku do dłużnika mogą być kontynuowane działania windykacyjne na drodze polubownej.
– Czyżby to pismo, które dla mnie brzmi jak groźby, miało być zachętą do takiego polubownego załatwiania sprawy? – kpi starsza pani.
Pani Maria czeka na wyrok w sprawie jej niby-długu. Ma nadzieję, że wtedy wszystko się zakończy.