Przepychanka po pieniądze

Czas czytania
3 minut
Przeczytałeś już
Odsłony
1 098

Przepychanka po pieniądze

31 Marzec 2016 - 07:25
0 Komentarze/y)

Niektórzy komornicy potrafią wstrzymać egzekucję alimentów, byle tylko samemu zarobić więcej na opłatach.

Jest spora grupa komorników, którzy świetnie wiedzą, jak wycisnąć z dłużnika pieniądze, ale wcale nie po to, by zwrócić je wierzycielowi. Tylko po to, by samemu zarobić. Generalnie wcale nie łamią prawa, tylko sprytnie obchodzą dziurawe przepisy egzekucyjne.

Właściwie opisując każdą ze spraw, z którą zwracali się do mnie czytelnicy, znajdowałam różnego rodzaju prawne triki i obejścia przepisów. I za każdym razem miały jeden cel: zarobić na dłużniku. To przecież on ponosi większość kosztów egzekucji.

O tym, jak zarabia się na opłacie stałej za poszukiwanie majątku, utrudniając przy tym egzekucję alimentów, dowiedziałam się niedawno. Ale komornicy mówią, że to dość powszechna praktyka.

Egzekucyjne priorytety

Art. 1025 kodeksu postępowania cywilnego ustanawia hierarchię długów od najpilniejszych do spłacenia do najmniej pilnych, określa kolejność zaspokajania wierzytelności z pieniędzy uzyskanych z egzekucji. Choć często słyszy się z ust komorników, że alimenty są egzekwowane jako pierwsze, jest inaczej. Na pierwszym miejscu postawiono koszty egzekucyjne, czyli to, co komornikowi trzeba zwrócić, i to, co zarobił, czyli opłaty. Potem dopiero czekają na zaspokojenie alimenty. Dalej należności za pracę i wiele, wiele innych. Na końcu ustawodawca wymienił kary pieniężne oraz grzywny sądowe i administracyjne. Czyli najpierw zaspokaja się komornika, a z tego, co zostanie, resztę.

Przepis zdaniem komorników ma swoje praktyczne uzasadnienie. Komornik musi otrzymać opłaty (to jego wynagrodzenie – red.), by utrzymać kancelarię i móc dalej egzekwować długi.

Dwaj komornicy, jeden dłużnik

Pan X nie tylko nie płacił alimentów własnym dzieciom, ale ma też inne niespłacone zobowiązanie w postaci kredytu. Dorobił się też dwóch komorników na karku: jednego z Dolnego Śląska (bo tu mieszka dłużnik) i drugiego z Warszawy (bo tego sobie wybrał drugi wierzyciel). Pierwszy komornik zajmuje się alimentami. Drugi niespłaconym kredytem. Nie podaje wszystkich szczegółów tej sprawy, np: nazwisk, bo nie chcę zaszkodzić dolnośląskiemu komornikowi. Koledzy nie wybaczyliby mu, że poleciał poskarżyć się na koleżankę komorniczkę dziennikarzowi.

Zagrywka poniżej pasa

Dłużnikowi nazbierało się 10 tys. zaległych alimentów. Komornikowi z Wrocławia udało się zacząć skutecznie je egzekwować. Po trochu, ale szło do przodu. Komornik zabierał co miesiąc 1000 zł z wynagrodzenia dłużnika. Gorzej wiodło się komorniczce z Warszawy. Dlaczego? W przypadku egzekucji świadczeń alimentacyjnych potrącenie komornicze to 60 proc wynagrodzenia. Pozostałych 40 proc. pensji żaden inny komornik nie może ruszyć. Dlatego egzekucja w Warszawie stała się bezskuteczna. Ale stołeczna komorniczka nie chciała na tym postępowaniu stracić, a nawet zamierzała coś zarobić na kosztach egzekucyjnych. Świetnie nadawała się do tego opłata stała za poszukiwanie majątku dłużnika. Za takie poszukiwania płaci dłużnik. Komorniczka poszukała na wniosek wierzyciela i znalazła majątek, czyli mieszkanie pana X. Teraz mogła pobrać „5 proc. szacunkowej wartości tego majątku, nie więcej jednak niż 100 proc. przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego”. Wystawiła postanowienie o wysokości opłaty ponad 3 tys. zł. Wysłała je, znów zgodnie z prawem, do kolegi, by pieniądze wyegzekwował.

Komornik z Dolnego Śląska potwornie się zdenerwował, bo tego typu praktyk nie toleruje. Co go oburzyło? Przecież zgodnie z art. 1025 owa opłata za poszukiwanie w tym momencie stała się długiem o wyższym priorytecie niż pieniądze dla dzieci. Trzeba ją egzekwować przed alimentami. Jak można szybko obliczyć, opłata do wyegzekwowania to ponad 3,5 tys. zł, a komornik ściąga miesięcznie 1 tys. zł, czyli przez trzy miesiące dzieci dłużnika nie dostaną ani grosza.

Komornicy skarżą na siebie

Komornik z Wrocławia zwrócił wniosek o egzekucję kosztów, uzasadniając, że stołeczna komorniczka nie jest wierzycielem i może swoje koszty wyegzekwować w prowadzonym przez siebie postępowaniu (oczywiście musiałaby trochę poczekać). Nie wiadomo jeszcze, czy koleżanka po fachu złoży na wrocławskiego komornika skargę do sądu. Ma takie prawo.

W Krajowej Radzie Komorniczej dowiedziałam się, że wrzucanie kosztów komorniczych przed alimenty jest częste. Zwłaszcza uciekają się do tej praktyki wielkie kancelarie komornicze. Mało tego, niektórzy komornicy bez oporu ulegają i wykonują różne „koleżeńskie przysługi”. Ci, którym się to nie podoba, nie zawsze są w stanie obronić się przed kolegami. Dlaczego? Bo sądy przychylają się do komorniczych skarg na niewykonanie wniosku egzekucyjnego i muszą opłaty egzekwować przed alimentami.

Dodaj nowy komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.