Nauczycielskie dylematy

Czas czytania
1 minuta
Przeczytałeś już
Odsłony
1 089

Nauczycielskie dylematy

9 Wrzesień 2014 - 12:05
Kategoria:
0 Komentarze/y)

Choć trudno w to uwierzyć, nauczyciele zatrudnieni w szkołach prywatnych zarabiają mniej niż ci na państwowym wikcie. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, średnie miesięczne wynagrodzenie pedagoga w budżetówce wynosi dziś 4332 zł brutto, podczas gdy u „prywaciarza” zaledwie 3152 zł!

Ponad tysiąc złotych różnicy to zaskakująco dużo, zważywszy na to, że w innych profesjach praca w firmie prywatnej wiąże się zazwyczaj z wyższymi zarobkami. Ta prawidłowość nie dotyczy jednak zawodu nauczyciela. Nadpodaż pedagogów oraz niż demograficzny to tylko niektóre czynniki wpływające na obecny stan tego specyficznego obszaru rynku pracy. – Publiczne placówki przy ustalaniu wynagrodzeń związane są zapisami Karty Nauczyciela, która określa średnie pensje na różnych szczeblach awansu zawodowego – mówi Agnieszka Zawadzka, kierownik redakcji portali z firmy Sedlak & Sedlak i dodaje: – Karta zobowiązuje też szkoły do wypłacania dodatkowego rocznego wynagrodzenia – tzw. trzynastki, która też uwzględniana jest przy obliczaniu średniej pensji. Do tego lekcje, które nauczyciel prowadzi poza obowiązkowym pensum (np. zastępstwa), liczone są według wyższej stawki przysługującej za nadgodziny. W szkołach prywatnych, przy 40-godzinnym tygodniu pracy, zastępstwa i zajęcia dodatkowe zwykle rozliczane są w ramach normalnego czasu pracy. Szkoły prywatne zatrudniają pedagogów na podstawie zwykłych umów o pracę i mogą rynkowo wyceniać ich pensje. A rynek pracy jest tu zdecydowanie rynkiem pracodawcy, a nie pracobiorcy. Na przykład w listopadzie 2012 r. na specjalizacjach pedagogicznych na uczelniach wyższych studiowało 70,5 tys. absolwentów. W tym samym czasie w sektorze edukacyjnym pracodawcy zgłosili zaledwie 600 wolnych miejsc pracy. Do tego, ze względu na niż demograficzny, do szkół trafia coraz mniej dzieci. W związku z tym poza nauczycielami nowymi, tuż po studiach, zatrudnienia szukają także ci z doświadczeniem, którzy stracili pracę ze względu na likwidację stanowiska – wyjaśnia Zawadzka.

Jak widać, zatrudnienie w szkole państwowej to dziś nie tylko bardziej stabilna, ale i znacznie opłacalniejsza opcja dla nauczycieli. Gwarantuje ona wyższe zarobki – już na starcie ok. 3 tys. zł (nauczyciel stażysta) oraz bardziej obiecujące finansowe perspektywy (ok. 4 tys. zł – nauczyciel mianowany, 5 tys. zł – nauczyciel dyplomowany).

Pieniądze to nie jedyny powód, dla którego warto zostać nauczycielem w szkole publicznej. Wiele osób decyduje się na wybranie tej ścieżki kariery ze względu na szereg innych niefinansowych korzyści, które sprawiają, że praca w tym zawodzie postrzegana jest dziś jako atrakcyjna.

SŁAWOMIR WOJTAŚ

Cały artykuł w numerze 9/2014 Eurogospodarki.

 

Dodaj nowy komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.