Miliardowy biznes

Czas czytania
5 minut
Przeczytałeś już
Odsłony
1 810

Miliardowy biznes

31 Sierpień 2015 - 11:15
Kategoria:
0 Komentarze/y)

600 twórców polskiej kultury wystąpiło w listopadzie ubiegłego roku z apelem do władz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Apel poparło dalszych kilkaset osób pracujących w tej branży.

My, twórcy kultury, artyści i wydawcy, jesteśmy zbulwersowani ostatnimi działaniami przedstawicieli producentów i importerów urządzeń elektronicznych i reprograficznych. Nie zgadzamy się, by ich odmowa ponoszenia opłat z tytułu tzw. czystych nośników narażała polską kulturę na dalsze straty. Ci sami producenci sprzętu w ponad 20 krajach Europy akceptują znacznie wyższe świadczenia na rzecz kultury niż w Polsce. Przykładowo, w 2012 roku dzięki opłatom od czystych nośników kultura czeska otrzymała 3,27 mln euro, węgierska 12,10 mln euro, francuska 173,87 mln euro, gdy polska tylko 1,66 mln euro. Dlaczego polscy twórcy mają być poszkodowani? (....) Dla wielu twórców i producentów kultury opłaty od czystych nośników i reprograficzne stanowią istotną część ich wynagrodzeń. Dlaczego w sytuacji, gdy wynagrodzenia te przyznaje nam prawo unijne – a więc i nasze – polscy twórcy i polska kultura mieliby być ich pozbawieni? Ufamy, że polskie władze staną w obronie polskiej twórczości i kultury, skoro ci, którzy budują swój zarobek także dzięki naszej pracy, nawet zobowiązani prawem nie zamierzają się nim podzielić i prawa respektować.

Za co mamy płacić

Problem wbrew pozorom jest dość poważny. W Polsce, jako jednym z ostatnich, jeżeli nie ostatnim kraju unijnym, firmy produkujące urządzenia odbierające i kopiujące nie ponoszą żadnych kosztów z tytułu wykorzystywania praw autorskich przez użytkowników tych urządzeń, którzy dla swoich potrzeb kopiują na nich filmy czy muzykę.

Zgodnie z przyjętym w Unii Europejskiej prawem autorskim (art. 20 i 23) można swobodnie powielać utwory i przegrywać je np. na: mp3, pamięć zewnętrzną, komputery, e-booki itp., dzięki temu, że w cenie tych urządzeń jest już uwzględnione „wynagrodzenie" dla twórców – tzw. opłata od czystych nośników. Nie jest ona podatkiem, ale formą rekompensaty dla autorów za nieodpłatne powielanie ich twórczości. Opłata ta nie ma żadnego związku z walką z piractwem. Dotyczy wyłącznie wykorzystywania legalnie nabytych utworów. Została wprowadzona w celu zabezpieczenia korzyści finansowych twórców podczas kopiowania ich utworów na różnego rodzaju nośniki, m.in. telefony komórkowe.

To rozwój technologiczny sprawił, iż można kopiować produkty kultury na różnego rodzaju nowe urządzenia. Nie kupuje się już drugiego egzemplarza np. ulubionej płyty, kopiuje natomiast pierwszy opodatkowany. Dlatego twórcom zagwarantowano system, który rekompensuje im tę stratę. Potocznie nazwano go opłatą od czystych nośników. Płacą ją producenci i importerzy sprzętu elektronicznego umożliwiającego kopiowanie i utrwalanie utworów. W nielicznych krajach UE pokrywa ją budżet państwa. W Polsce opłatę od czystych nośników ponoszą wyłącznie te firmy, które sprzedają pochodzące z importu urządzenia umożliwiające przegrywanie utworów.

Czyste nośniki

W Europie jako pierwsi już w 1965 roku rozwiązanie to zaczęli stosować Niemcy. Kolejnymi krajami wprowadzającymi opłaty od czystych nośników były m.in.: Austria (1980), Szwajcaria (1992), Dania (1993). W Polsce opłatę tę wprowadzono w 1994 roku.

Obecnie podstawą prawną do pobierania opłat od czystych nośników dla krajów Unii Europejskiej jest dyrektywa 2001/29/WE. W polskim prawie jest ona uwzględniona w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych i może maksymalnie wynosić 3 proc. ceny objętego nią produktu. Średnio jest ona ustalana na ok. 1,57 proc.

Wielkość opłaty od czystych nośników regulują rozporządzenia Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Decydują one o: liście urządzeń i nośników podlegających opłacie, jej wysokości, wykazie organizacji, które mają prawo pobierać i dzielić opłaty między twórców, wykonawców, producentów muzycznych i filmowych oraz wydawców, sposobie pobierania i dzielenia opłat. Rozporządzenia te powinny być systematycznie uaktualniane, np. o ujęcie w nich nowych urządzeń, chociażby smartfonów czy tabletów.

W Polsce pieniądze z opłat od czystych nośników są dzielone pomiędzy 13 organizacji skupiających twórców różnych branż, tzn:

  • ZAiKS – twórcy i wykonawcy muzyki;
  • Stowarzyszenie Artystów Wykonawców SAWP – artyści i wykonawcy;
  • Związek Producentów Audio-Video ZPAV – producenci muzycznych audio i video;
  • Związek Artystów Scen Polskich ZASP – aktorzy i artyści sceniczni;
  • Stowarzyszenie Filmowców Polskich SFP – filmowcy i twórcy;
  • Stowarzyszenie KOPIPOL – naukowcy;
  • Stowarzyszenie Polska Książka – wydawcy;
  • STOART – artyści i wykonawcy;
  • STL – twórcy ludowi;
  • ZPAF – fotograficy;
  • ZPAP – plastycy;
  • REPLOPOL – wydawcy;
  • COPYRIGHT POLSKA – wydawcy.

W czym tkwi problem?

Przede wszystkim w tym, że nowa forma korzystania z dóbr kultury jest coraz bardziej popularna i jak dotąd bardzo słabo opłacana. Jak wykazują przeprowadzone badania, już teraz ponad 9 mln. Polaków regularnie słucha muzyki z telefonów komórkowych, a prawie 2 miliony wykorzystuje do tego celu tablet. Ponad 10,5 mln Polaków zwraca uwagę na to, by ich nowo zakupiony sprzęt kopiował muzykę. W Polsce jednak za tego typu usługi nie pobiera się opłat wynikających z praw autorskich. Także dlatego, że protestują zobligowani do ich płacenia producenci i importerzy sprzętu umożliwiającego kopiowanie utworów. Swój sprzeciw tłumaczą tym, że wprowadzenie opłat znacznie, nawet o kilkaset złotych, podwyższy cenę detaliczną urządzeń. Ale jak wykazują badania, nie jest to prawda. Faktycznie cena wzrosłaby o małe, kilkuzłotowe kwoty.

A zatem konsument nie powinien ponieść znacznych kosztów. Jeżeli już to kilkuzłotowe. Natomiast producenci i importerzy tego typu sprzętu musieliby dodatkowo wydać ok. 400 mln zł. Jest zatem o co walczyć. Firmy zdają sobie z tego sprawę i lobbują w różnego rodzaju instytucjach, także rządowych. Prędzej czy później jednak nastąpi moment, kiedy opłata od czystych nośników zostanie w Polsce wprowadzona. Producentom opłaca się ten moment jak najbardziej opóźnić. 400 milionów oszczędności rocznie – o taką stawkę toczy się gra.

Jean-Noël Tronc, dyr. generalny SACEM, wiceprezes GESAC (Europejskie Zrzeszenie Stowarzyszeń Autorów i Kompozytorów) powiedział: – Kopiowanie prywatne przynosi twórcom we Francji ok. 200 mln euro rocznie. Nie do uwierzenia, że w Polsce jest to zaledwie 1,7 mln euro. Biorąc pod uwagę polski PKB w Polsce twórcy powinni otrzymywać 60 mln euro z opłaty od czystych nośników.

Co dalej?

W ciągu ostatnich trzech lat (tyle już trwa spór o wprowadzenie tej opłaty) koncerny w Polsce zaoszczędziły około 1,2 miliarda złotych. Sam resort kultury ostrożnie szacuje, że spór dotyczy minimum 1 miliona złotych dziennie do podziału wśród twórców. Ale kwoty te według innych źródeł są o wiele wyższe. Dlatego producenci i importerzy tak bardzo bronią się przed urealnieniem opłaty. Robią oni wszystko, by dalej było tak, jak jest. Powołali nawet do życia wspólną organizację Związek Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego ZIPSEE. Związek reprezentuje wielkie koncerny z branży RTV i IT, takie jak: Samsung, LG, Nokia, Panasonic, Philips, Sony, Xerox, Canon, Sharp, Konica Minolta, JVC Polska, Komputronik, Manta, TechDom i inne. Zadaniem organizacji jest udowodnienie, że obecnie wszystko funkcjonuje wzorcowo. Opłacani prawnicy i lobbyści robią wszystko, by lista nośników podlegających opłacie nie została zaktualizowana przez obecny rząd i obecnego ministra kultury. Z pewnością zorganizują podobną kampanię jesienią po wyborach, by zapewnić sobie taki sam jak teraz „układ” z kolejną ekipą rządzących i kolejnymi urzędnikami. Poczekamy, zobaczymy.

Dodaj nowy komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.