Dali przykład, jak zwyciężać mamy

Czas czytania
6 minut
Przeczytałeś już
Odsłony
2 244

Dali przykład, jak zwyciężać mamy

31 Marzec 2016 - 07:50
Kategoria:

Po 24 latach rodzina Jabłkowskich odzyskała własność, choć sprawa od początku wydawała się beznadziejna.

Mecenas Jerzy Neumann nie miał dobrych wieści dla spadkobierców ostatniego dyrektora Domu Towarowego Bracia Jabłkowscy, którzy zjawili się w jego kancelarii jesienią 1989 roku. Uczciwie przyznał, że szanse na odzyskanie majątku są niewielkie. Właścicielem dawnego domu towarowego przy ulicy Brackiej była przecież nie rodzina, ale spółka akcyjna, w której Jabłkowscy mieli tylko udziały. Na dodatek od upadłości spółki minęło 40 lat. Żeby rozpocząć jakiekolwiek starania o zwrot majątku, trzeba najpierw zakwestionować orzeczenie o upadłości spółki.

Po pierwsze: udowodnić, że złamano prawo

Mecenas Neumann zapytał spadkobierców, kto miałby to zrobić, skoro nie istnieje ani zarząd firmy, ani rada nadzorcza? – Nie wyglądało to dobrze – przyznaje Jan Jabłkowski. – Nie mieliśmy nawet pieniędzy na należyte opłacenie adwokatów. Wiedziałem, że nie jest to prosta sprawa i będzie się bardzo długo ciągnęła. Ale założyłem optymistycznie, że będzie to około pięciu lat.

Żeby przywrócić do życia spółkę akcyjną Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy, trzeba było udowodnić, że Prezydium Rady Narodowej w Warszawie złamało w 1952 roku obowiązujące prawo, odmawiając spółce prawa do gruntu pod budynkiem. Gdyby nie ta decyzja, postępowanie upadłościowe nie mogłoby się zakończyć wykreśleniem spółki z rejestru. Jabłkowscy przed wojną byli największą kupiecką firmą w Polsce. Prowadzili wysyłkową sprzedaż towarów i posiadali największy dom towarowy w środkowej Europie. Po II wojnie światowej w ramach walki z prywatną inicjatywą komuniści nałożyli na firmę karne podatki, wyrzucili ze sklepu i w końcu przejęli budynek.

W czerwcu 1990 roku spadkobiercy akcjonariuszy napisali w tej sprawie list do Aleksandra Paszyńskiego, ówczesnego ministra budownictwa w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Tłumaczyli, że bezprawnie odebrano spółce DTBJ działkę pod sklepem na Brackiej, dzięki temu państwo przejęło w 1952 roku nieruchomość. Prosili ministra, by unieważnił decyzję z 1952 roku. W maju 1991 roku wygrali pierwszą potyczkę. Minister budownictwa unieważnił decyzję stołecznej Rady Narodowej o przejściu nieruchomości przy Brackiej 25 na własność Skarbu Państwa. „Pozbawienie firmy praw do gruntu i budynku nastąpiło z rażącym naruszeniem obowiązującego prawa” – uznał minister Paszyński.

Po drugie: wskrzesić w sądzie spółkę

– Zobaczyłem wtedy światełko w tunelu – opowiada Jabłkowski. – Skoro minister potwierdził, że dom braci Jabłkowskich nigdy nie przestał do nich należeć, to nikt już nie może kwestionować prawa spółki do jego posiadania. Tylko że spółki nie ma. Postępowanie upadłościowe zakończyło się ostatecznie w roku 1963 i od tamtej pory nie istnieje zarząd ani rada nadzorcza. Zaginęły też akta postępowania upadłościowego, a likwidator Tadeusz Mierzejewski nie żyje od wielu lat. Jabłkowscy dowiedzieli się o tym w 1991 roku, gdy próbowali wznowić w sądzie postępowanie. Podstawą jego wznowienia były bardzo ważne okoliczności, czyli decyzja ministra o przyznaniu spółce prawa do domu towarowego. Więc gdyby sąd pozwolił spółce istnieć, to mogłaby ona odzyskać swój majątek.

Kolejnych pięć lat zajęło Jabłkowskim poszukiwanie świadków, którzy potwierdziliby, że Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy to była solidna firma, którą państwo zniszczyło w ramach walki z kapitalizmem. Odtworzyli dokumenty, odwołali się od niekorzystnych wyroków sądów i złożyli apelację. W kwietniu 1996 roku Wydział Gospodarczy Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy uchylił postanowienie sądu z 2 lipca 1963 roku o zakończeniu postępowania upadłościowego i skreśleniu spółki z rejestru handlowego. Spółka Akcyjna Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy przywrócona została do życia. To znaczy, że jedna z najstarszych polskich firm, której korzenie sięgają roku 1883, znów może działać.

Po trzecie: zastąpić członków zarządu, którzy pomarli

Pojawił się kolejny kłopot. Spółka została przywrócona do istnienia, ale z władzami, które były przed jej likwidacją. A ostatnie posiedzenie zarządu odbyło się prawie pół wieku temu i osoby z jego składu już nie żyją. Żeby wybrać nowe władze spółki, trzeba zwołać zgromadzenie akcjonariuszy. Zrobić to może tylko zarząd, którego nie ma, a bez zarządu spółki nie ma. Sprawa jest precedensowa – bo jeszcze nikt nie przechodził w Polsce podobnej procedury wyłaniania się firmy z niebytu. Jabłkowscy byli pierwsi.

Sąd gospodarczy podpowiedział, jak wybrnąć z tego pata. Zgromadzenie akcjonariuszy może zwołać kurator sądowy, na którego sąd wyznaczył Jana Jabłkowskiego, syna ostatniego dyrektora domu towarowego. Zanim zwołał posiedzenie akcjonariuszy, rozpoczął wielką akcję poszukiwania przedwojennych udziałowców firmy poprzez ogłoszenia w gazetach.

Po czwarte: wystrzegać się fałszywych akcjonariuszy

Pierwsze po prawie 50 latach walne zebranie akcjonariuszy spółki Akcyjnej Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy odbyło się w błękitnym wieżowcu przy placu Bankowym w Warszawie. W wynajętej małej salce dominowali potomkowie przedwojennych dyrektorów: Tomasz i Jan – synowie Feliksa Jabłkowskiego oraz Ewa – córka Tomasza Jabłkowskiego. Marytka i Halina – córki Zbigniewa Jabłkowskiego, który po wojnie wyemigrował do Anglii, nie dojechały na to pierwsze po latach spotkanie. Był też jeden nikomu nieznany mężczyzna. Okazuje się, że to antykwariusz z ulicy Foksal, kolekcjoner przedwojennych papierów wartościowych. Uzbierał kilkadziesiąt akcji i próbował zrobić z nich teraz użytek. Szybko odsprzedał rodzinie wszystkie akcje i wycofał się z interesu.

Walne zgromadzenie akcjonariuszy stawia przed nowym zarządem trudne wyzwanie. Ma odzyskać przedwojenny majątek, czyli kamienicę przy ulicy Chmielnej i sklep przy ulicy Brackiej oraz niewielką działkę między dwoma budynkami. Wszystkie te nieruchomości przejęło od spółki miasto.

Po piąte: nie dać się żadnej władzy

Sytuacja prawna domu towarowego jest bardziej zawikłana. Miasto w 1984 roku wydzierżawiło przejęty budynek Związkowi Rzemiosła Polskiego. Żeby odzyskać dom towarowy, trzeba najpierw unieważnić umowę zawartą na 40 lat. Władze miejskie nie chcą słyszeć o żadnym zwrocie majątku, nawet nie próbują załatwić sprawy polubownie. – Jak to? Chcielibyście ten wielki majątek dostać za darmo? – pytają Jabłkowskich miejscy prawnicy. Przez kolejne lata rzucają spadkobier-com kłody pod nogi.

Po szóste: nie zadowalać się pierwszym sukcesem

W 12. roku walki, czyli w 2001, przyszedł pierwszy sukces. Po kolejnej batalii sądowej Warszawa zwróciła właścicielom niewielką działkę przy ulicy Chmielnej, na której były: budka z hotdogami, mobilny peep show i nielegalny parking, oraz XIX--wieczną kamienicę Izaaka Romberga przy Chmielnej 21, którą Jabłkowscy kupili po zakończeniu pierwszej wojny światowej w 1919 roku. Kamienica przypominała pijacką melinę z przeciekającym dachem, zalaną wodą piwnicą, zagrzybionymi ścianami i rozpadającymi się fundamentami. Mieszkało tu 13 lokatorów, w tym dwóch na dziko. Powoli zwalniali kolejne mieszkania. Każde było remontowane i wynajmowane po rynkowych cenach. Rosły przychody z najmu, a pieniądze były przeznaczane na remont budynku. Dziś mieszczą się tu biura spółki, a reszta pomieszczeń wynajmowana jest sklepom i biurom.

Na odzyskanej zaś działce na rogu ulicy Chmielnej i Brackiej w 2010 roku stanął sześciokondygnacyjny nowy dom Jabłkowskich. To 3,5 tys. mkw. powierzchni do wynajęcia na biura lub sklepy oraz dwupoziomowy parking podziemny. Budynek jest tak zaprojektowany, że gdy firma odzyska swoją przedwojenną własność przy Brackiej 25, będzie można obie konstrukcje połączyć. Po usunięciu bocznych ścian będzie można przejść do sąsiedniego Trafficu. Tylko nikt w 2010 roku nie znał odpowiedzi, kiedy to nastąpi.

Po siódme: cierpliwość, upór i konsekwencja

Sąd przywrócił budynek przy Brackiej prawowitym właścicielom już w 2006 roku, unieważniając wtedy umowę notarialną zawartą w 1984 roku między Związkiem Rzemiosła Polskiego a miastem Warszawa na dzierżawę budynku DTBJ. Orzekł, że miasto nie mogło wydzierżawić działki, która należała do spółki. Wyrok sądowy umożliwia kolejne kroki. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz potrzebowała aż dwóch lat na to, by rozpatrzyć wniosek Jabłkowskich o ustanowienie prawa użytkowania wieczystego gruntu pod budynkiem. Kolejne dwa lata zabrało sądowi wieczystoksięgowemu wpisanie firmy do księgi wieczystej. Pod koniec 2010 roku spółka Dom Towarowy Bracia Jabłkowski miała już wszystko – i prawo wieczystego użytkowania gruntu pod budynkiem sklepu, i wpis do księgi wieczystej jako właściciel. Co z tego, skoro budynek od związku rzemieślników dzierżawiła firma księgarska należąca do biznesmena Jerzego Kowalewskiego i nie zamierzał się wynieść z budynku. Kowalewski nie chciał oddać kluczy, choć zapadł wyrok eksmisji jego księgarni. On wciąż powtarzał, że umowę ze związkiem rzemiosła zawarł do roku 2024 i przed jej zakończeniem nie zamierza opuszczać budynku.

Po ósme: zburzyć ostatnią barykadę

Batalia o budynek kończy się dopiero we wrześniu 2013 roku, gdy zjawia się na Brackiej komornik w towarzystwie ludzi z firmy ochroniarskiej. To oni taranują zabarykadowane drzwi i wprowadzają do dawnego domu towarowego prawowitych właścicieli. Dzieje się to po 129 latach od założenia firmy, po 99 od wybudowania budynku i po 24 od rozpoczęcia walki przez Jabłkowskich o zwrot rodzinnego majątku.

Od tego momentu trwa remont i przygotowania do otwarcia nowego Domu Towarowego Bracia Jabłkowscy. Trwa to tak długo, bo rodzina Jabłkowskich nie chce wydzierżawić budynku bogatemu operatorowi.

– Może to najprostsze, ale nie dla naszej przyszłości – tłumaczy Jan Jabłkowski. – Jak się ma za sobą 130 lat historii, to się myśli o kolejnych 130 latach. Dla nas największą wartością, w sensie dosłownym i wymiernym, jest marka Braci Jabłkowskich. Zachowanie tej unikatowej nazwy w dłuższej perspektywie będzie się bardziej opłacało niż rezygnacja z niej. Myślimy o zyskach, ale myślimy o przyszłości, zastanawiając się, co będzie za 20 lat. Nie chcemy wpuścić tu kogoś, kto się po trzech latach wypali i zwinie.

Na podstawie materiału zebranego do książki Cezarego Łazarewicza „Sześć pięter luksusu. Przerwana historia Domu Braci Jabłkowskich”, Wydawnictwo Znak.

Artykuł pochodzi z nr 3/2016 Eurogospodarki