Lipiec 2016

Uścisk ręki mniejszego człowieka

29 Lipiec 2016 - 11:21
Kategoria:
0 Komentarze/y)

– Twoi rodzice nigdy nie zabrali cię do Japonii? – szczerze zdumiał się kiedyś mój pięcioletni (wówczas) syn. Wałkowaliśmy akurat temat wschodnich sztuk walki, samurajów i broni typu nunczako – pośredni efekt przedszkolnej edukacji. Japonia jawiła się więc dziecku jako kraj nie tylko egzotyczny, ale i bardzo atrakcyjny. – Na pewno się tam wybierzemy! – zapewniał. – Może nawet w następne wakacje?

Smutna historia

Nigdy nie byłam z rodzicami w Japonii. Więcej, nigdy nie zabrali mnie za granicę. Wakacje w latach gierkowskiego prosperity spędzaliśmy na wczasach pracowniczych w Bieszczadach, Zakopanem, Krynicy-Zdroju, a w chudych latach 80. – pod gruszą. I przecież nie brak pieniędzy o tym przesądzał (fakt, nie mieliśmy ich zbyt wiele). Świat wydawał się na tyle zamknięty, że dopiero dobrych kilka lat po upadku słusznie minionego ustroju przyszło mi do głowy, że przecież wszystko się zmieniło. Że nie muszę planować wakacji w Zakopanem czy nad polskim morzem, bo mogę wyrobić sobie paszport (!), wsiąść do nocnego pociągu i pojechać na przykład na Litwę. Do Wilna, Połągi, Nidy – o których tyle czytałam. Miałam 28 lat.


Liczę na spóźnioną odpowiedź

29 Lipiec 2016 - 09:50
Kategoria:
0 Komentarze/y)

Nie wystarczy, że zarządca domu był ubezpieczony, żeby przechodzień dostał odszkodowanie, kiedy poturbował go zwał  śniegu spadający z dachu.  W tym wypadku ubezpieczyciel stwierdził, że zamontowane na dachu ławy przeciwśnieżne i doglądanie dachu przez fachowców świadczą o tym, że zarządca nie jest winien zdarzeniu i wypłaty z polisy nie będzie.

Kiedy indziej wartość zalanych domowych weków była wyższa dla klienta niż dla rzeczoznawcy ubezpieczeniowego. Natomiast zarządca dróg wyłga się po zderzeniu naszego auta z jeleniem tym, że trudno we właściwym miejscu postawić znak ostrzegawczy, bo nie sposób precyzyjnie wskazać szlaki wędrówek dzikich zwierząt. Takie sprawy w poprzednich latach ciągnęły się w nieskończoność, ich kartoteki pękały od pism odwoławczych, a na koniec trafiały do sądu.

Wątpliwe usprawnienia


Stalowe konie

28 Lipiec 2016 - 15:38
Kategoria:
0 Komentarze/y)

Najpierw jednak trzeba zapłacić niejedno myto i niejeden urzędowy haracz. Przy czym kilka niekorzystnych zdarzeń może przedsiębiorcę całkiem pozbawić zarobku.

Pojazd zwany TIR-em

Transport samochodowy kojarzy się na ogół z pojazdem skutecznie utrudniającym kierowcy samochodu osobowego manewr wyprzedzania. Zwłaszcza w czasie deszczu, gdy spod kół olbrzyma lecą na naszą przednią szybę bryzgi, których wycieraczka nie nadąża usuwać. Jeśli nawet manewr się uda i tak prawdopodobnie zaraz napotkamy następny samochód z napisem „long vehicle”. Nic dziwnego, skoro w Europie prawie trzy czwarte towarów przewozi się właśnie w nich. Jeśli nawet towar nie odbywa w long vehicle całej swej drogi, to i tak w pewnym momencie do niego trafi, choć na krótko.


Wymieramy!

27 Lipiec 2016 - 11:02
Kategoria:
0 Komentarze/y)

Przeciętny koszt wychowania dziecka od urodzenia do momentu osiągnięcia przez nie pełnoletności to nawet 190 tys. zł – wynika z raportu Centrum im. Adama Smitha. Jeśli poślemy je na studia, kwota ta wzrośnie do przeszło 250 tys. zł. Jeszcze wyżej koszty utrzymania szacują analitycy serwisu Money.pl. Ich zdaniem okres od kołyski do magistra kosztuje rodziców przeszło 400 tys. zł.

Różnica w szacunkach wynika z innego sposobu liczenia. Centrum im. A. Smitha do koszyka wrzuca ubranie, jedzenie, przybory szkolne oraz lekarstwa. Uwzględnia także zwiększone wydatki związane z użytkowaniem mieszkania, koszty opieki nad dzieckiem (niania lub czas spędzony z dzieckiem, a nie na zarobku), a także kieszonkowe oraz pieniądze przeznaczone na rozrywkę, np. wyjście do kina czy wesołego miasteczka. Natomiast dla Money.pl koszt edukacji to już nie tylko kupno zeszytów, ołówka i temperówki, ale także pieniądze wydane (nieważne czy z kieszeni podatnika czy rodziców) na nauczycieli czy sale lekcyjne i wykładowe. Tak samo portal podchodzi do kwestii zdrowia. Liczy nie tylko syrop czy tabletki do ssania na chore gardło, ale też koszt badań lekarskich i pobytu w szpitalu.


Większych korków nie będzie

27 Lipiec 2016 - 10:21
Kategoria:
0 Komentarze/y)

Liczba samochodów osobowych zarejestrowanych w Polsce wynosi prawie 20 mln – wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego. Tymczasem, jak podaje Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców, prawo jazdy kategorii B ma w naszym kraju niespełna 18 mln osób. Nad Wisłą mamy więc więcej pojazdów niż kierowców. Z jednej strony to dobrze – więcej aut na ulice nie wyjedzie, ponieważ brakuje osób, które mogłyby nimi kierować. Z drugiej pokazuje to, że samochód już nie jest w Polsce luksusem. Na własne cztery kółka stać już praktycznie każdego pracującego Polaka. Dzięki temu zwiększa się komfort podróżowania. Ceną jest jednak powszechny samochodowy paraliż, w którym znalezienie wolnego miejsca parkingowego graniczy z cudem, a tempo poruszania się po centrach polskich miast według serwisu Korkowo.pl wynosi poniżej 40 km/h.

Co drugi Polak ma samochód


Pacjenci poza systemem

25 Lipiec 2016 - 09:38
Kategoria:
0 Komentarze/y)

Gorsza wiadomość jest taka, że na razie darmowe będą tylko porady lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Za porady specjalistów, badania diagnostyczne, leki wypisywane na receptę i oczywiście leczenie szpitalne przyjdzie płacić. Czasem bardzo słono.

 

W każdym oddziale NFZ to się zdarza

 


Między milionem a dwoma tysiącami

22 Lipiec 2016 - 10:31
Kategoria:
0 Komentarze/y)

W listopadzie ubiegłego roku weszły w życie nowe przepisy ograniczające liczbę spraw, które może rocznie przyjąć komornik. Teraz maksimum to 5 tys. spraw, jeżeli kancelaria nie osiągnęła skuteczności egzekucyjnej powyżej 35 proc. A gdy się jej to uda, to liczba wziętych spraw może wzrosnąć do 10 tys. W ten sposób zamierzano ograniczyć zyski komorniczych hurtowników przerabiających setki tysięcy spraw rocznie i zarabiających na tym nawet miliony złotych. Takich kancelarii było tylko 11, a prowadziły 65 proc. wszystkich postępowań. Na przykład w Warszawie działało dwóch hurtowników. Jeden z nich, jak sam się tym chwalił, przyjmował do 250 tys. spraw rocznie. Skąd je brał? Przede wszystkim od wielkich firm windykacyjnych i spółek masowo skupujących długi. To windykatorzy, a nie pojedynczy wierzyciele, przynoszą gigantyczne pakiety wierzytelności i gigantyczne pieniądze. Jak przyznają sami komornicy, dokumenty egzekucyjne do takich kancelarii dowożono ciężarówkami.

Wysoka średnia

To właśnie hurtowe kancelarie pompowały średnią komorniczych zarobków. Robią to też dziś, ale hossa się skończy.


Akcja wywołuje reakcję

21 Lipiec 2016 - 11:07
Kategoria:
0 Komentarze/y)

Co jest najważniejsze w skutecznej komunikacji ludzi ze sobą pracujących?

 

Wzajemne nastawienie do siebie. Jeśli traktujemy współpracowników jak partnerów, zgodnie z zasadą „ja jestem w porządku i ty jesteś w porządku”, to ułatwia nam wzajemne zrozumienie, a o to w skutecznej komunikacji chodzi. Warto się zastanowić, co myślimy o ludziach z pracy. O współpracownikach, podwładnych czy szefie. To ważne, bo myśli mają moc sprawczą: wpływają na nasze nastawienie, nastrój, a co najważniejsze na zachowanie. A nasze zachowanie to sygnały, które widzą i odbierają inni, i reagują na nie.

 

Na przykład w mojej głowie kołaczą się myśli „Co za człowiek, nic nie rozumie!”,  „Nie ma pojęcia, o czym mówię!”, „Czy oni nie rozumieją, że tak ma po prostu być, a nie inaczej?!”

 

Takie myślenie buduje w nas podenerwowanie, a ono wpływa na to, że podniesionym głosem, może z lekką nutą agresji rozmawiamy z tymi, o których tak myślimy. Oni odbierają wyłącznie nasze zachowanie: podniesiony głos i lekką nutę agresji. Myślą sobie „Co za człowiek! Uważa się za wszechwiedzącego!”, „Bezczelny typ. Nie da się z nim rozmawiać”. I tak tworzy się błędne koło.


Przydatny pasożyt

21 Lipiec 2016 - 10:58
Kategoria:
0 Komentarze/y)

Kobieta potrącona przez kierowcę uzyskała od zakładu ubezpieczeń, w którym opłacił on swoją polisę OC, 6 tys. zł odszkodowania. Na tyle ubezpieczyciel wycenił uraz głowy i złamaną kość krzyżową. Oburzona zleciła swoją sprawę kancelarii odszkodowawczej i w konsekwencji zajął się nią sąd. Orzekł na rzecz pokrzywdzonej 20 proc. z dochodzonej pozwem kwoty, tj. 2 tys. zł, ale i obciążył kosztami postępowania równymi tej właśnie kwocie. Jeśli ktoś myśli, że poszkodowana wyszła z sali sądowej na zero, to się myli! Umowa z kancelarią odszkodowawczą zobowiązywała ją bowiem do wypłacenia honorarium w wysokości jednej czwartej zasądzonej kwoty plus dodatkowe koszty związane z dochodzeniem roszczeń, w tym przypadku zastępstwa procesowego radcy prawnego w wysokości 600 zł. Po wszystkim w ręku zostało jej 3,4 tys. zł, zamiast pierwotnie przyznanych przez ubezpieczyciela 6 tys. zł.


Przekręty są uniwersalne

20 Lipiec 2016 - 11:14
Kategoria:
0 Komentarze/y)

Według amerykańskich mediów funkcjonariusze tamtejszych organów ścigania zbierają poufne dokumenty i tworzą listę potencjalnych świadków. Tim Leissner jest prezesem Goldman Sachs w południowo-wschodniej Azji. Niedawno wziął urlop i zaszył się gdzieś w Los Angeles.

Tim Leissner prywatnie jest też mężem modelki Kimory Lee Simmons, byłej partnerki gwiazdy hip-hopu Russella Simmonsa. Kimora karierę rozpoczęła bardzo wcześnie i od razu wskoczyła na najwyższą półkę. Tuż po swoich 14. urodzinach zawarła niesamowicie intratny kontrakt z Chanel i rozpoczęła pracę pod kierunkiem pierwszego designera tej wspaniałej firmy Karla Lagerfelda. Ostatnio jednak chyba szczęście ją opuściło. Straciła stanowisko dyrektora kreatywnego w znanej firmie Kellwood. Mówi się, że dlatego, bo wydawała zbyt dużo pieniędzy na rozwój firmy oraz, co chyba ważniejsze, na apanaże swoje i swoich dzieci. Teraz skutki afery finansowej mogą być dość poważne zarówno dla Goldman Sachs, jak i Leissnera, z uwagi na bliskie kontakty Kimory z wysokiej rangi urzędnikami w Malezji.


Facebookowy dług u fiskusa

20 Lipiec 2016 - 11:07
Kategoria:
0 Komentarze/y)

Od kwietnia tego roku Facebook rozlicza przychody uzyskane w Wielkiej Brytanii nie poprzez europejską centralę w Dublinie, ale bezpośrednio przez swój londyński oddział. Gdyby nie to, groziłby mu tzw. podatek Google. Obowiązująca od 2015 roku danina wynosi 25 proc. i obejmuje przychody wytransferowane z Wielkiej Brytanii za granicę w taki sposób, jak wcześniej robiły to właśnie Facebook czy największa wyszukiwarka internetowa na świecie. Stawka tego podatku jest wyższa, niż wynosi brytyjski podatek dochodowy. To de facto zamyka możliwość prowadzenia podobnego procederu w przyszłości. Choć nadal dozwolony, dla firm stał się po prostu nieopłacalny. Na początku tego roku Google w ramach ugody z brytyjskim urzędem skarbowym zapłacił 130 mln funtów zaległego podatku. To i tak niewiele w stosunku do tego, co faktycznie koncern zarobił na swojej działalności w Wielkiej Brytanii (w 2015 roku miało to być przeszło 4,5 mld funtów). Nie wiadomo natomiast, czy i ile zaległego podatku zapłaci Facebook. Nieoficjalnie chodzi jednak o kwoty idące w dziesiątki milionów funtów.

W Polsce wielka niewiadoma                              


Day i swing traderzy

20 Lipiec 2016 - 10:59
Kategoria:
0 Komentarze/y)

Traderzy to zwolennicy dynamicznego handlu. Każdego dnia w niebywałym tempie, ale i z należytą cierpliwością, budują swoje bogactwo. Trader sam jest sobie szefem i tworzy swój harmonogram pracy. Może pracować w domu, w parku, w poczekalni. Dla tradera liczy się tylko tu i teraz. Niektóre inwestycje wymagają podjęcia decyzji w kilka sekund. W ciągu dnia trader zawiera nawet kilkaset transakcji. Jego majątek powstaje często z naprawdę niewielkich zysków z mikroinwestycji. W skrócie można powiedzieć, że trader to krótkoterminowy inwestor, dla niektórych spekulant, który swoje pieniądze inwestuje jako osoba prywatna, jednoosobowa działalność gospodarcza, instytucja finansowa lub korporacja.

 

Szaleniec na rynku finansowym

 


Strony